Te kilka dni w samotności minęły
bardzo szybko. Juz za dnia zwiedzałam okolicę, bacznie sie przy tym
rozglądając i zapamiętując charakterystyczne
punkty, które jak kompas miały mnie prowadzic do celu.
Teraz siedze w "swoim"
pokoju...pierwsza niespodzianka i nie mogąc zasnąc (beby fon)...druga
niespodzianka, spisuję swoje
spostrzeżenia.
Rozi napisała mi sms-a że
przyjedzie dzien później gdyż jej mama musi zostac jeszcze w szpitalu. No cóż,
pomyslalam, i dobrze i źle.
Dobrze bo jeszcze mam czas na zebranie sił przed praca a źle, bo stan jest
chyba pani Emi nieciekawy.
Zresztą....popatrzylam na kartke z firmy z opisem pacjenta. Właściwie, zgadza
sie tylko że to kobieta i po wylewie. Ma ponoć cukrzycę...i to
wszystko. Piszę "ponoć" bo żadnych leków
na te chorobe nie ma ani diety. Może jesc
wszystko.Tak naprawde nie ma w tym opisie ani slowa
o przebytej operacji. Pani Emi wycięto 30cm
jelita. I co dziwne diety tez nie ma. Może jesc wszystko.
Dla mnie to niezrozumiałe...wygląda na
raka...tacie tez po wycięciu 3/4 żołądka pozwolono jesc wszystko
na co ma ochotę. A całe życie byl na diecie z
powodu wrzodów. No nic...wg opisu pani Emi ma 81 lat...
hmmm...to znaczy że w ciągu tych
kilku dni od mojego przyjazdu przybyło jej 8 na liczniku. W lutym
skonczy 90 lat. Dodano jej
natomiast centymetrów i kilogramów. Pani Emi jest malutka i chudziutka...
prawie jak ja...chudziutka..
Mój pokój ma na kartce TV...tylko
na kartce...Ale radio sie zgadza że jest. Tak naprawde ten pokój mialam
kila dni kiedy byąłm sama. Po
przyjeździe ze szpitala z panią Emi, Rozi powiedziala że lepiej dla mnie i dla
jej mamy będzie jak sie przeniose do pokoju na
dole obok sypialni pani Emi. Tzn...moje rzeczy zostaja na
górze ale spac i przebywac bede na dole.
Troche mnie to zaskoczyło ale co będe dyskutować i jak?
Po polsku?
Ale może faktycznie tak bedzie
lepiej. Na dole jest kuchnia, mały salon, sypialnia pani Emi i moja..
.wszystko na jednym poziomie. Ano
zobaczymy jak to bedzie funkcjonowac.
Wieczorem przyszedł Stefan....ale
fajny pielęgniarz...Umył pania Emi i polożył do łóżka. Wczesniej
zainstalował na prośbe Rozi beby
fon. Pani Emi wstaje kilka razy w nocy na taki kibelek przy łóżku.
Krzesło z dziurką i wiaderkiem.
No to na przespane noce sie nie zapowiada...kolejna niespodzianka.
Pielegniarze beda przychodzic
rano i wieczorem. Chyba dobrze...
Kiedy pani Emi spała siedziałysmy
z Rozi i rozmawiałyśmy o moich obowiązkach przede wszystkim.
Zauważyłam że jak sie nie
denerwuję to lepiej rozumiem co do mnie mówią. A i mnie łatwiej sie wysąłwiac.
Oczywiście słownik jest nieodzowny. A więc
Rozi powiedziala, ze jej mama jest najwazniejsza, że nikt nie
bedzie sprawdzał czy jest kurz na
meblach czy nie. Mam robić zakupy kiedy bedzie przyjeżdzał brat Rozi
dwa razy w tygodniu. Poza tym gotowac prac,
itp czynności związane z domem. Zapytałam kiedy mam
wolne. ...Powiedziałam poprawnie
a jednak Rozi patrzyła na mnie jakby nie rozumiała i była zdziwiona
jednoczesnie.
- Wtedy kiedy mama śpi -
powiedziała po chwili - ale nie oddalaj sie od domu bo może bedzie potrzebowała
pomocy.
Jasne...uśmiechnęłam sie w
duchu...a gdzie tu sie oddalać. Mieszkamy na czubku wieeelkiej góry ..
.szybko sie schodzi ale powrót
jest ciężki i dlugi.
Kiedy wspomnialam o kościele Rozi
powiedziaal ze zorientuje sie kiedy i gdzie odbywają sie msze
katolickie...bo tu tylko
ewangelickie są. Dobrze, poczekam.
W łazience Rozi zainstalowała
nową pralkę. Powiedziała żeby mamie nie mówic. Dobra nie musze mówic.
..sama zauważy jak pojdzie do
toalety :)
Jutro Rozi wyjeżdża...nie bedzie
jej dwa tygodnie, bo, jak powiedziaal, wzięła parę dni urlopu i chce
jeszcze go wykorzystac na wyjazd z
mężem...gdzies tam...chyba Wieden. Tu te nazwy są takie dziwne że
nie wiem o jakie miasto chodzi. Nie moga mówic
jak my? Normalnie!
Zostawiła mi 100 euro na zakupy.
W środe przyjedzie jej brat Hos sie nazywa. Hiiii...bedzie Bonanza :)
Beby fon przyprawia mnie o ból
głowy, co chwila zaglądam do pani Emi( kazała zostawic uchylone drzwi)
Jak ja jutro bede funkcjonować?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz