Translate

sobota, 23 sierpnia 2014

Trudna decyzja...

Dzwonila dzis koordynatorka z firmy w sprawie potwierdzenia daty mojego wyjazdu i wymiane...
Juz w styczniu zaczęłam analizować ten wyjazd...w połowie lutego konczy sie zadeklarowany przeze mnie trzeci miesiąc pobytu w tym miejscu. Patrzyłam na kalendarz i oczom nie wierzyłam....tak szybko minął ten czas...tyle sie wydarzyło, tyle sie nauczyłam , nie raz popazyłam żabie łapki i omal ich nie poalmałam na zboczach góry z lochem w środku. Ale minął niespodziewanie szybko...
Patrze wiec na kalendarz i ...katastrofa...Jeśli wyjade do domu w polowie lutego to będe musiala wrócic w połowie marca. A 26 marca moja Maminka konczy 80 lat. No nie moge NIE BYC na jej urodzinach. Z drugiej strony ja juz naprawde mam dosć. Tego g...na, tych pampersów, tego nieustannego "JOHAAANAA!" , tego wiecznego pośpiechu z zakupami,...Mam dośc tej góry, tego widoku przepięknego bo tak naprawde to TYLKO widok mi pozostaje bo o zwiedzaniu czegokolwiek nie ma mowy...mam dość tych sobotnich wyjazdów na kawe czy obiady zawsze przerywanymi wizytą w toalecie...i toalety tez mam dość. Jak sama mam do niej isc to juz mi sie niedobrze robi. Najlepiej żebym w ogóle nie musiała tam wchodzic. Zaczyna mnie drażnic nawet sama pani Danke, Rozi z tym swoim słodkim uśmiechem "No przykro mi bardzo"....Powinnam wyjechac natychmiast żeby znowu nie rozleciec sie na kawałki z takim trudem posklejane...
Ale Mama...Mama ma urodziny tylko raz...80 lat to przy jej chorobie jest medyczny sukces. A co jeśli to będą jej ostatnie urodziny? Daruję sobie? Co powiem? Ze wymięklam? Ze pokonało mnie g...no?!
Nie spałam całą noc....rano wyglądałam jak półtora nieszczęscia. Była sobota. O 11tej przyjechałą Rozi (jak zwykle) i kiedy pani Danke drzemala w fotelu ja w kuchni zaczęłam rozmawiac...o możliwości przedłużenia pobytu. Czy wyraża na to zgodę. Rozi sie bardzo ucieszyła. Uzgodniłysmy ze wyjade w połowie marca.
.......kiedy dziś ten telefon z firmy odebrałam....
- Pani Joanno czy potwierdza pani wyjazd 17go lutego?
- A czy mogłabym zostac jeszcze miesiąc?
- Alez nie ma problemu - odpowiada - Czyli kiedy chce pani wracac ?
- 15. marzec - mówię
- Dobrze, dzis wysle pani dokumenty.
- Ale ja chce na miesiąc do domu i tu wrócic - mówie- Rozmawiałam juz z rodziną.
- Noooo...zobaczymy pani Joanno. Na razie wysyłam papiery i ubezpieczenie.
Klap.  Koniec rozmowy.
I wpadłam w panike. "Zobaczymy pani Joanno"....juz raz to pzreranbiałam. A co jak po powrocie do domu znowu bede czekała prawie dwa miesiące na zlecenie?! Naprawde boję sie że moge tu nie wrócic. Bo musze wrócic. Podpisałam cyrograf że jesli przep[racuje 6 miesięcy to nie bede musiała płacic za kurs niemieckiego. Jak mam pracowac następne 2 miesiące to w miejscu które znam. No i potrzebuje ciągłosci pracy....Nasz budżet nie wytrzyma jeszcze jednego postoju....
Naprawde sie martwię....musze porozmawiac z Rozi jak przyjedzie....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz