Translate

sobota, 23 sierpnia 2014

Tempo, tempo bitte!

Nadal nie rozumiem jak to sie dzieje że rozumiemy sie z panią Emi. Mam wrażenie że za mną stoi mój Anioł Stróż i szepce mi do ucha co mói pani Emi a potem biegnie do niej i tłumaczy co ja powiedzialam. Czasem jednak sie zmęczy tym bieganiem i robi sobie pauze... A jak Rozi przyjeżdża to juz zupełnie ten Aniol urlop sobie macha. No tak...macha...Bo Niemcy sobie urłop machają. W rozmowach z Rozi bez słownika ani rusz.
No i czasie takiej pauzy mego osobistego tlumacza czasem dochodzi do nerwowych sytuacji. Juz mówilam że panicznie boję sie telefonu. Karteczka Rozi leży przy aparacie ale tylko powitanie i że oddam słuchawkę pani Emi. Ale co dalej? Przeciez wszystkich odpowiedzi nie można zapisać skoro nie zna sie pytań. Jak pani Emi była jeszcze w szpitalu zadzwonil własnie telefon. Sparaliżowana stałam chwilę bojąc sie odebrac. W koncu z gulają w gardle robie ruch i "czytam" powitanie. Po drugiej stronie kobiecy głos coś mówi i ja rozumiem tylko "mama Rozi". O matko! Pani Emi osobiście dzwoni. Dalej cos mówi , ja nie rozumiem. Prosze żeby mówila wolniej (to akurat znam z kursu) Pani Emi mówi wolniej, i słysze że prosi żeby jej przywieźć "Weiße Rosen"...???? Zdumiona patrze za okno...wprawdzie śniegu nie ma ale w ogrodzie tylko patyki stercza...żadnej rózy nie ma...biała trawa jest bo w nocy przymroziło. Pani Emi mówi jeszcze że są te róże w szafie. No juz zupełnie zgłupiałam. Niemniej odpowiadam "gut, gut" i "ja, ja" Pani Emi zadowolonym głosem piszczy " Cziiiis" i sie wyłacza. Zapisałam sobie co chciala pani Emi a jak przyjechała Rozi to jej powtórzyalm. Rozi śmiała sie do łez. Okazało sie że jej mama prosiła o przywiezienie białych spodni. Hose, Rose brzmia podobnie,a przez telefon juz zupełnie tak samo. No i wpadka :
Ostanio co wieczór kiedy przychodze powiedziec pani Emi "dobranoc" ta pyta "verzeiht mir?"...Na początku naprawde nie wiedziałam o co jej chodzi. Robiła taką smutną mine że odpowiedzialam z uśmiechem " Nein, nein." Oczy pani Emi powoli zaczęły wypełniac sie łzami a usta jak dziecku w podkówkę. Upsss...zła odpowiedź - myślę- I mówię z gorącym przekonaniem "Ja ja" Pani Emi momentalnie wysychają oczy i z uśmiechem mówi "dobranoc". Nastepnego wieczora to samo pytanie ale ja juz wiem jaka ma byc odpowiedź. Kiedy przyszedl Johan przeczytałam mu fonetycznie zapisany wyraz. Ten najpierw probował po rosyjsku ale nic nie skapowałam więc wyszukał w słowniku. No tak ona prosila mnie o przebaczenie. Teraz wszystko jasne. Kiedy dzis znowu zapytała juz z pełną świadomościa odpowiedziałam "Ja".
W czasie jednej z pauz mojego Anioła pani Emi poprosila o herbate. Poszłam do kuchni i słysze jak woła:'Tempo, tempo bitte". O jak sie zdenerwowałam, no. Mam zrobic herbate to robie ale jeszcze mam robic szybko? Nie lubie jak mnie sie pogania...Jednak najszybciej jak mogłam (wedle życzenia) Przyniosłam herbatę do pokoju. Pani Emi patrzy z wyrzutem na mnie. O co chodzi - myślę - Za wolno czy co?
- A tempo? - pyta
Matko jedyna jakie tempo...co to jest?
Pani Emi z kieszeni swetra wyciąga zmiętą chusteczke higieniczną. No masz...to nie można poprosić normalnie o chusteczke tylko jakies "tempo"? Ide do kuchni otwieram szafke a tam leżą chusteczki w paczuszkach z napisem "tempo"...No czasem tępa jestem...jak Anioł spi .


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz