W drugi dzien Świąt
wszyscy sie rozjechali...pani Danke padnięta, ja też (mimo wszystko za dużo
ludzi nawet dla mnie) i z wielkim kłebem myśli w głowie. Chyba nie powinnam
zwracac na niektóre sprawy uwagi ale nie potrafie. Wychwytuję jak papierek
lakmusowy drobne niuanse a potem roztrząsam je a one osiągaja wielkość słonia.
Pomimo że Święta przeżyłam lepiej niz to sobie wyobrażałam to jednak te parę
"zgrzytów" nie daje mi spokoju. Moze jestem
przewrażliwiona...może...a już na pewno zmęczona...
Kiedy rodzina
wyjechała, wieczorem przyszedł Stefan. Umył i położyła panią Danke po czym
położył na stole 2 pudełka jakis leków.
- To Imodium -
powiedział - Podawaj kiedy biegunka bedzie sie nasilać.
Co to Imodium? Stefan
powiedział że to"stop - Durchfall". Acha...czyli nasz polski
"Stoperan". No coś podobnego. Wystarczyło podac Imodium żeby miec
chwilowy spokój. Pytam jak długo mam to podawać bo wiem ze to lek który można
stosować sporadycznie...czyli jak zdarzy sie "wypadek".
- Tak długo jak
bedzie Durchfall.
Hmmm...zastanowiło
mnie to ale on jest kwalifikowany a ja nie. Niemniej ja tu walczę jak lwica a
wystarczy taka magiczna kapsulka...
Ale zastanówmy sie,
myślę, Kiedy Durchfall sie pojawia? W dzień...czasem nad ranem...Ostatnio w
Swieta przy Rozi (może dlatego te kapsułki). Staram sie gotować dietetycznie i
nic nie pomaga...I nagle mnie olśniło...Mój wzrok padł na brązowe cukierki od
kaszlu. Ostatnio pani Danke po 2 paczki ciumka...non stop...Chyba tu jest pies
pogrzebany. W nocy nie ma Durchfallu bo pani Danke spi i nie ciumka! Ale na
pólce przy łóżku każe sobie 5 sztuk zostawiac, wiec jak sie przebudzi i nie
może zasnąc to ...ciumka...Kurcze! To musi byc rozwiązanie.
No i dziś przyszedł
lekarz do pani Danke jak co miesiąć. Zmierzył ciśnienie, pobrał krew do badania
a ja sie pytam czy te cukierki mogą być przyczyną biegunki, miałam na myśli
stymulowanie jelit. A co lekarz?
- A ile pani Emi je
dziennie?
-No 2 opakowania po
20 szt, to razem 40 - mówię.
- I słodzi herbatę
słodzikiem?
- Tak - odpowiadam
Trzeba ograniczyc te
cukierki bo za dużo...czegoś tam...nie pamietam ale tego składnika "one
Zucker". Noszsz...kurczę...a ja sie gimnastykuje a tu cukierki! Prosze
lekarza żeby teraz wyjaśnił pani Danke dlaczego bede jej wydzielać cukierki i
na co są te zielone magiczne kapsułki. Pani Danke z wielką powagą wysłuchała
lekarza i powiedziała ze sie zgadza.
Matko! Zgadza! Nie ma
wyjscia bo inaczej obie utoniemy w g...nie!
Z przykazaniem żeby
pani Danke dużo piła lekarz wyszedł.
A jak tylko wyszedł
to pani Danke do mnie że mam jej tę zieloną tabletkę podać.
- Przecież nie ma
biegunki - mówie - nie moge podac jak nie ma biegunki
- Jeszcze nie ma -
mówi pani Danke - ale czuję ze zaraz będzie.
No i co miałam
zrobic? Podałam...Zieloną kapsulke podałam.
Panie Boże
wybacz...to było nie w porządku...ale to dla jej dobra podałam TYLKO kapsułke,
wczesniej wysypując z niej proszek w kuchni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz