Translate

niedziela, 24 sierpnia 2014

Internet

Hurrraaaa!!! Mam Internet! Stacjonarny…pełen wypas. Volke czyli  Naród…przyszedł dziś i zainstalował mi ten hit elektroniki swiatowej. Miał sporo problemow bo mój laptopek mówi po naszemu a Volke ani słowa po polsku. Kontaktowal się był nawet z kolega po fachu…kolega Polak…hihiiii…Tak teraz myslę…czy Volke nie mógł przyjść z kolegą? Byłoby łatwiej J.Oczywiście Volke się zapowiedział pani Danke telefonicznie. Co w czwartym dniu mego pobytu (jeszcze nie doszłam do siebie) było raczej niewskazane.
Pani Danke jak zwykle zapowiedziała, że nie będzie spala po obiedzie…ale ja wiedziałam już, ze magiczny fotel „ulula” ja do snu. I było mi wszystko jedno gdzie śpi pani Danke. Wazne że spała…jak należy 2 godziny.
Przed wizyta wnuka pani Danke poprosiła, żebym przyniosła Weiß Tasche. Ocho – myśle- będzie wypłata. Pani Danke w białej torebce trzyma portfel. Zawsze jak przychodzi ktos z rodziny…Hos, wnuki czy synowa, pani Danke prosi o te własnie torebke. A potem po wizycie następuje …ja to tak nazywam…”zwrot kosztów”…Ja wiem ze w tej chwili jestem złośliwa, ale nie rozumiem….nie rozumiem dlaczego nikt się nie sprzeciwia. Naturalną dla mnie rzeczą jest , że w takiej chwili odmawiam, mówiąc, że przysząłm do pani Danke, bo chciałam przyjść do niej a nie po jej pieniądze. Ale widocznie taki tu obyczaj. No i chyba rozumiem teraz dlaczego kolega po fachu nie mógł przyjść…no dobra…teraz przegięłam w swej złośliwości J
Po ok. godzinie Volke z duma powiedział ze Internet działa. Ale….Ludkowie mili! To co usłyszałam żwalnia mnie z poczucia winy o złośliwość.
- Już dziala – powiedział Naród- Ale Johana, jeśli moja babcia będzie przez niego zaniedbywana to ci go odłaczę.
Matko jedyna! Jak ja się wkurzyłam! To za mało powiedziane ale jak mnie nerw dopadł! Po usłyszeniu tych słow natychmiast wstałam (na psychologii się uczyłam, ze w dyskusji nagła zmiana pozycji wywiera skutek) i powiedziałam, chyba za głosno niż powinnam ale trudno.
- Volke. Jestem już duża. Wiem co jest najważniejsze w mojej pracy. A Internet jest jedynym moim kontaktem z rodziną, bo połączeń z Polską tu nie mam. Poza tym, moim pracodawcą jest Rozi. I to jej polecenia i uwagi są dla mnie najważniejsze. To z Rozi omawiam warunki swojej pracy.
Volke zrobił wielkie oczy(stałam powyżej jego poziomu…patrzyłam z góry na niego) wykrztusił „Entschuldigung” i wstał, pożegnał się z babcią (inkasując kasę) i wyszedł.
Pani Danke popatrzyła na mnie z uśmiechem…
- Johana …dobrze ze jesteś. Czy jutro zrobisz na obiad  Sauerkraut?
Pewno że zrobie J Nerw odpłynął w niebyt.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz