Hurrraaaa!!! Mam
Internet! Stacjonarny…pełen wypas. Volke czyli Naród…przyszedł dziś i zainstalował mi ten hit
elektroniki swiatowej. Miał sporo problemow bo mój laptopek mówi po naszemu a
Volke ani słowa po polsku. Kontaktowal się był nawet z kolega po fachu…kolega
Polak…hihiiii…Tak teraz myslę…czy Volke nie mógł przyjść z kolegą? Byłoby
łatwiej J.Oczywiście Volke się
zapowiedział pani Danke telefonicznie. Co w czwartym dniu mego pobytu (jeszcze
nie doszłam do siebie) było raczej niewskazane.
Pani Danke jak zwykle
zapowiedziała, że nie będzie spala po obiedzie…ale ja wiedziałam już, ze
magiczny fotel „ulula” ja do snu. I było mi wszystko jedno gdzie śpi pani
Danke. Wazne że spała…jak należy 2 godziny.
Przed wizyta wnuka
pani Danke poprosiła, żebym przyniosła Weiß Tasche. Ocho – myśle- będzie
wypłata. Pani Danke w białej torebce trzyma portfel. Zawsze jak przychodzi ktos
z rodziny…Hos, wnuki czy synowa, pani Danke prosi o te własnie torebke. A potem
po wizycie następuje …ja to tak nazywam…”zwrot kosztów”…Ja wiem ze w tej chwili
jestem złośliwa, ale nie rozumiem….nie rozumiem dlaczego nikt się nie
sprzeciwia. Naturalną dla mnie rzeczą jest , że w takiej chwili odmawiam,
mówiąc, że przysząłm do pani Danke, bo chciałam przyjść do niej a nie po jej
pieniądze. Ale widocznie taki tu obyczaj. No i chyba rozumiem teraz dlaczego
kolega po fachu nie mógł przyjść…no dobra…teraz przegięłam w swej złośliwości J
Po ok. godzinie Volke
z duma powiedział ze Internet działa. Ale….Ludkowie mili! To co usłyszałam żwalnia
mnie z poczucia winy o złośliwość.
- Już dziala –
powiedział Naród- Ale Johana, jeśli moja babcia będzie przez niego zaniedbywana
to ci go odłaczę.
Matko jedyna! Jak ja
się wkurzyłam! To za mało powiedziane ale jak mnie nerw dopadł! Po usłyszeniu
tych słow natychmiast wstałam (na psychologii się uczyłam, ze w dyskusji nagła
zmiana pozycji wywiera skutek) i powiedziałam, chyba za głosno niż powinnam ale
trudno.
- Volke. Jestem już
duża. Wiem co jest najważniejsze w mojej pracy. A Internet jest jedynym moim
kontaktem z rodziną, bo połączeń z Polską tu nie mam. Poza tym, moim pracodawcą
jest Rozi. I to jej polecenia i uwagi są dla mnie najważniejsze. To z Rozi
omawiam warunki swojej pracy.
Volke zrobił wielkie
oczy(stałam powyżej jego poziomu…patrzyłam z góry na niego) wykrztusił „Entschuldigung”
i wstał, pożegnał się z babcią (inkasując kasę) i wyszedł.
Pani Danke popatrzyła
na mnie z uśmiechem…
- Johana …dobrze ze
jesteś. Czy jutro zrobisz na obiad Sauerkraut?
Pewno że zrobie J Nerw odpłynął w niebyt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz