Wiec trzeba sie
cieszyc z tego co sie ma. Ale są rzeczy ktorych nie da sie
"zastąpic"...przynajmniej dla mnie. Właściwie mam wszystko...Rozi w
każdą sobote przyjeżdza o ok 11tej. Jedzie do apteki, po wieksze zakupy typu
woda, ziemniaki, warzywa, proszek do prania itp (zebym nie musiala dźwigac).
Zawsze wtedy kupuje mi czekoladę (uwielbiam kawowa i z bakaliami) papierosy,
kawe, kremy, żele do kąpieli no slowem wszystko. Potem jedziemy na obiad do
restauracji...tak na margonesie...restauracja wybierana jest pod kątem latwego
dostępu do?...Ustępu! :)
W czasie drzemki pani
Danke przeważnie rozmawiamy z Rozi. Naprawde dużo mi dają te
rozmowy...Słownictwo juz jest dużo bogatsze...ja więcej rozumiem...No takie
cotygodniowe lekcje niemieckiego...za darmo w dodatku. Rozi sprawdza moje
rachunki. Aj tam ...sprawdza...na początku ze dwa razy tak ale potem zerka
tylko do zeszytu jakie mam saldo (oprócz paragonów zapisuje w zeszycie żeby
wiedziec ile mi zostało...no taka mania byłej ksiegowej), i daje nastepne 50
euro + 25 dla mnie. Z początku pytalam dlaczego? Rozi powiedziała że z serca i
za Durchfall. Jako że Durchfall jest moją prywatną wojną i nie spoczne dopóki
go nie pokonam to ten argument mnie nie przekonał. Natomiast "z
serca" to i owszem przyjmuje :) I tak ich nie wydam bo mam tu
wszystko....nie nie wszystko...
Dzis Rozi przywiozła
mi terminarz Mszy Sw. ....są...w soboty...o 18tej. Rozi wyjeżdza o 17,30...więc
nie ma szansy na wyjście...
- Potrzebujesz tego?
- zapytała
- Tak - mówie
- Ja nie - Rozi
uśmiechnęla sie przepraszająco
Nie wiem...bardzo
Rozi lubię...i nie za te 25 euro czy inne "dary"...i nie sądze żeby
to powiedziała złośliwie...ale mnie...zrobiło sie bardzo przykro. Poczułam sie
jak ptak w klatce. Ma wszystko ale latać nie może. Tak i ja...mam
wszystko...ale latać nie mogę bo ktos sam latac nie widzi potrzeby...
Do tej pory trzymala
mnie myśl że raz w tygodniu będe mogła pójsc do kościoła, polożyc przed Bogiem
moje troski, powierzyc Mu wszystko i co najważniejsze przyjąc Go do
serca...Zaczerpnąc te Siłe ktorą On daje...
Jest mi
smutno...bardzo smutno....
Ja wiem że On jest
cały czas przy mnie, że słucha, że pomaga....mimo to brakuje mi Jego
Słowa...nawet po niemiecku.
Dzis kalde sie spac
bardzo nieszczęsliwa.
I jeszcze wyłaczyli
mi telefon :( tak na dobranoc....żebym została sama ze swoimi myslami :(

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz