Translate

sobota, 23 sierpnia 2014

Nie można miec wszystkiego


Wiec trzeba sie cieszyc z tego co sie ma. Ale są rzeczy ktorych nie da sie "zastąpic"...przynajmniej dla mnie. Właściwie mam wszystko...Rozi w każdą sobote przyjeżdza o ok 11tej. Jedzie do apteki, po wieksze zakupy typu woda, ziemniaki, warzywa, proszek do prania itp (zebym nie musiala dźwigac). Zawsze wtedy kupuje mi czekoladę (uwielbiam kawowa i z bakaliami) papierosy, kawe, kremy, żele do kąpieli no slowem wszystko. Potem jedziemy na obiad do restauracji...tak na margonesie...restauracja wybierana jest pod kątem latwego dostępu do?...Ustępu! :)
W czasie drzemki pani Danke przeważnie rozmawiamy z Rozi. Naprawde dużo mi dają te rozmowy...Słownictwo juz jest dużo bogatsze...ja więcej rozumiem...No takie cotygodniowe lekcje niemieckiego...za darmo w dodatku. Rozi sprawdza moje rachunki. Aj tam ...sprawdza...na początku ze dwa razy tak ale potem zerka tylko do zeszytu jakie mam saldo (oprócz paragonów zapisuje w zeszycie żeby wiedziec ile mi zostało...no taka mania byłej ksiegowej), i daje nastepne 50 euro + 25 dla mnie. Z początku pytalam dlaczego? Rozi powiedziała że z serca i za Durchfall. Jako że Durchfall jest moją prywatną wojną i nie spoczne dopóki go nie pokonam to ten argument mnie nie przekonał. Natomiast "z serca" to i owszem przyjmuje :) I tak ich nie wydam bo mam tu wszystko....nie nie wszystko...
Dzis Rozi przywiozła mi terminarz Mszy Sw. ....są...w soboty...o 18tej. Rozi wyjeżdza o 17,30...więc nie ma szansy na wyjście...
- Potrzebujesz tego? - zapytała
- Tak - mówie
- Ja nie - Rozi uśmiechnęla sie przepraszająco
Nie wiem...bardzo Rozi lubię...i nie za te 25 euro czy inne "dary"...i nie sądze żeby to powiedziała złośliwie...ale mnie...zrobiło sie bardzo przykro. Poczułam sie jak ptak w klatce. Ma wszystko ale latać nie może. Tak i ja...mam wszystko...ale latać nie mogę bo ktos sam latac nie widzi potrzeby...
Do tej pory trzymala mnie myśl że raz w tygodniu będe mogła pójsc do kościoła, polożyc przed Bogiem moje troski, powierzyc Mu wszystko i co najważniejsze przyjąc Go do serca...Zaczerpnąc te Siłe ktorą On daje...
Jest mi smutno...bardzo smutno....
Ja wiem że On jest cały czas przy mnie, że słucha, że pomaga....mimo to brakuje mi Jego Słowa...nawet po niemiecku.
Dzis kalde sie spac bardzo nieszczęsliwa.
I jeszcze wyłaczyli mi telefon :( tak na dobranoc....żebym została sama ze swoimi myslami :(


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz