No i stało sie. Leżę w
szpitalu juz dziesiąta godzine i ...nic. Magnolie za oknem, ptaszęta spiewaja,
ciepło a ja kwitne przywiązana do aparatury i nudze sie okropnie. Juz nawet
przestałam sie bac. Śnadanko zjadłam a teraz jestem o samej wodzie i w dodatku
w ograniczonej ilosci. Jak tak dalej pójdzie to wyschne na wiór. Dla
przyzwoitosci zaczęłam stękać. Ale po godzinie słysze:
-Jak ta kobieta cierpi, leży tu od rana i nikt nie chce jej pomóc.
A co mają mi pomagac ? W czym? W leżeniu?
Ale zrobiło mi sie głupio i przestałam udawac. No to słyszę.
- Siostro! - wola ktos- ta pani co lezy na koncu nie daje znaku życia. niech siostra do niej zajrzy.
No masz babo placek. Jak jęcze to niedobrze, jak nie jęczę to jeszcze gorzej. Spokojnie nie dadzą poleżec.
Zaczynam rozwiązywac krzyżówkę. Marnie idzie bo wsłuchuję się w odgłosy z aparatury.
Po 20-tej odgłosy zamilkły.I nagle obok mnie zrobiło sie zamieszanie. Siostra jedna, druga, nakladaja mi maskę z tlenem ..."chyba coś niedobrze- myślę" Wszystko toczy się błyskawicznie. Mój lekarz juz jest i wjeżdżam na salę operacyjną.
- To ma być ciąża? - pyta zdumiona siostra na sali.
- Prawdopodobnie - odpowiadam
Potem tylko pamiętam jak lekarz mówi co własnie robi ale juz nie pmietam co i zapadam w ciemność.
Mam wrażenie że budzę się kilka razy
- Ma pani córke - słyszę - zdrowa.
Zaczyam płakać
- Tylko mi sie tu nie mazgaić proszę - to anestezjolog
- Tak jest - mówię
- No widać ża tatus był wojskowy.- anestezjolog ryczy ze śmiechu
Ciekawe ....skąd o wie że tata był żołnierzem?
*****
tak to było 19 lat temu. Dziecina wyrosła, jest samodzielna...prawie, zdobywa i jest zdobywana, szuka, gubi, psuje, próbuje , eksperymentuje., walczy...
Ktos mi napisał..
"Taki los rodziców: wychować jak potrafią i… pobłogosławić na dorosłe życie! Łącznie z prawem do pomyłek i strat…
No dobra , ale moge czasem powzdychać do tych chwil kiedy była całkowicie ode mnie zalezna. taka malutka, bezbronna, i taka słodka....
Teraz jest piekna i zdolna.no i zdrowa Bogu dzięki :))
-Jak ta kobieta cierpi, leży tu od rana i nikt nie chce jej pomóc.
A co mają mi pomagac ? W czym? W leżeniu?
Ale zrobiło mi sie głupio i przestałam udawac. No to słyszę.
- Siostro! - wola ktos- ta pani co lezy na koncu nie daje znaku życia. niech siostra do niej zajrzy.
No masz babo placek. Jak jęcze to niedobrze, jak nie jęczę to jeszcze gorzej. Spokojnie nie dadzą poleżec.
Zaczynam rozwiązywac krzyżówkę. Marnie idzie bo wsłuchuję się w odgłosy z aparatury.
Po 20-tej odgłosy zamilkły.I nagle obok mnie zrobiło sie zamieszanie. Siostra jedna, druga, nakladaja mi maskę z tlenem ..."chyba coś niedobrze- myślę" Wszystko toczy się błyskawicznie. Mój lekarz juz jest i wjeżdżam na salę operacyjną.
- To ma być ciąża? - pyta zdumiona siostra na sali.
- Prawdopodobnie - odpowiadam
Potem tylko pamiętam jak lekarz mówi co własnie robi ale juz nie pmietam co i zapadam w ciemność.
Mam wrażenie że budzę się kilka razy
- Ma pani córke - słyszę - zdrowa.
Zaczyam płakać
- Tylko mi sie tu nie mazgaić proszę - to anestezjolog
- Tak jest - mówię
- No widać ża tatus był wojskowy.- anestezjolog ryczy ze śmiechu
Ciekawe ....skąd o wie że tata był żołnierzem?
*****
tak to było 19 lat temu. Dziecina wyrosła, jest samodzielna...prawie, zdobywa i jest zdobywana, szuka, gubi, psuje, próbuje , eksperymentuje., walczy...
Ktos mi napisał..
"Taki los rodziców: wychować jak potrafią i… pobłogosławić na dorosłe życie! Łącznie z prawem do pomyłek i strat…
No dobra , ale moge czasem powzdychać do tych chwil kiedy była całkowicie ode mnie zalezna. taka malutka, bezbronna, i taka słodka....
Teraz jest piekna i zdolna.no i zdrowa Bogu dzięki :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz