...ale czy
mądrzejsza? Watpię. Oglądam sie wstecz...ileż błedów, niewykorzystanych okazji,
talentów...Przecież mogłam skonczyc szkołe muzyczną czy podejsc do egzaminow do
Studium Aktorskiego przy Teatrza Muzycznym w Gdyni...Może inaczej ,a raczej na
pewno ,moje życie potoczyłoby sie inaczej, może ciekawiej...Moze nie
wylądowałabym w tym miejscu i w tej sytuacji....Może...
Ale z drugiej strony...to
tak naprawde nie uważam że moje dotychczasowe życie to pasmo samych
niepowodzen. Jest wiele "światełek"...tych krótkich radosnych chwil,
które jak klejnoty błyszczą i stroją je...i oświetlają niewiadomą ciemność
przede mną...
Jak ciężko w takim dniu
być samemu...Jest wtorek...dokładnie Dzis skonczylam 52 lata. Żadnej pompy,
żadnego jublu, żadnych gości....ale...za to prezenty :) Żabek przysłał kartke z
życzeniami. A moi pracodawcy? Calkowicie mnie zaskoczyli. Rozi była w sobotę.
Zrobila potrzebne zakupy, pojechałyśmy z panią Danke do kawiarni na kawe i
ciasto...po czym Rozi zniknęla na górze w salonie a ja towarzyszyłam pani Danke
na dole. Przed odjazdem Rozi zaprowadziła mnie na góre, otworzyła drzwi salonu
a ja...zrobialm pełną flądre. No zatkalo mnie na maksa. Pod ścianą stał stolik
przykryty białą serwetką, a na nim...prezenty, kwiaty i świeczka ( to taki
tutejszy zwyczaj ze na urodziny świeczke sie daje).
- Wszystkiego
najlepszego w dniu urodzin - powiedziala Rozi- Nie będzie mnie we wtorek wiec
teraz składam ci życzenia.
Ruszyłam do przodu
chcąc odpakowac prezenty ale Rozi chwyciła mnie za rękę.
- Będziesz sama w tym
dniu - powiedziała - Bardzo chce żebyś miala troche radosci wiec odpakuj prosze
we wtorek, dobrze?
W sumie, myslę, czemu
nie. Ale z drugiej strony to dla mnie bedzie cięzki czas do tego wtorku. Rozi
nie wie że ja ZAWSZE wiedziałam co dostanę pod choinkę jak juz wyrosłam ze Sw.
Mikołaja :) Mam taki ...dar...chyba od Św. Antoniego dostałam :). Potrafię
znaleźć prawie wszystko co zgubilam, ktoś zgubił albo schował :) Nie pamiętam
juz ile razy klucze od domu zgubiłam....zawsze znalazłam. Jak tata gdzies coś
posiał to ZAWSZE mnie wolał. No i moja chorobliwa ciekawość....No nie wiem czy
wytrzymam, myslę. Bedzie naprawde ciężko....
Dzis dzien zaczął sie
zwyczajnie....bo był zwyczajny...chociaż jak teraz wieczorem myślę to był
Nadzwyczajny :) O ile wszyscy składali mi życzenia...Rozi raz jeszcze dzwoniła,
potem Dorothea, potem Edit no i oczywiście pani Danke (po telefonie od
Rozi...chyba z przypomnieniem)...to na tej życzeniowej imprezie nie pojawił
sie...Durchwall !! Tak sobie myslę ze to był prezent od niego...chyba
najpiękniejszy.
Odpakowałam prezenty....Matko!
Szal od pani Danke i czekoladki (moje ulubione) i tortownica od Rozi i jej
rodziny. Normalnie mnie zatkalo. Jak byłysmy w Herkulesie (teki supermarket) to
zauważyłam prostokątną tortownice ...i powiedziałam Rozi że sobie następnym
razem kupię. Juz nie kupię...juz ja mam...a w kopercie z kartką z
życzeniami...całe 50 euro!!!
Ale największą
niespodzianke sprawił mi ...Hos...Miał przyjsc jutro...i przyjdzie ale nie
spodziewałam sie że przyjdzie dziś. To do Hosa niepodobne...on wszystko ma
poukładane jak w zegarku. Przyszedł z wielkim bukietem tulipanów...naliczyłam
30 szt....!!! Normalnie jestem w szoku. Siedzę teraz w kuchni i patrze na
nie.Tulipany w wazonie wystawilam na werande bo tam chlodniej.
W głowie mam
mętlik....no groch z kapustą...jeszcze niedawno...pare dni temu miałam
wątpliwości co do Rozi i jej rodziny...może sie pomyliłam...może nazbyt szybko
oceniłam w duchu...może źle interpretuję intencje...może....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz